Energetyka-Jadrowa

Kto zapłaci za atom i sieci? Państwowy fundusz i koniec dogmatu 60 procent

Do 2030 roku Polska będzie musiała wymienić elektrownie o mocy prawie 20 GW, a Razem chce oprzeć system o co najmniej 8 bloków jądrowych o łącznej mocy minimum 12 GW. Takich inwestycji nie udźwignie budżet sklejany z roku na rok. Odpowiedź programowa: jeden państwowy fundusz koordynujący kluczowe inwestycje, zniesienie konstytucyjnego limitu 60% długu i miliardy z ETS kierowane w transformację zamiast rozmywania ich w budżecie.

SMR-y bez złudzeń — fundamentem transformacji są duże bloki

Małe reaktory modułowe zrobiły w Polsce karierę, zanim jakikolwiek zaczął działać na Zachodzie. Razem patrzy na SMR-y bez wrogości, ale i bez złudzeń: fundamentem transformacji muszą być duże, sprawdzone bloki jądrowe — co najmniej 8, o łącznej mocy minimum 12 GW — a małe reaktory mogą przydać się później, w drugiej fazie programu.

Prąd czystszy dziesięciokrotnie: model fiński zamiast niemieckiego

W 2020 roku każda kilowatogodzina z polskiej sieci oznaczała 710 gramów CO2 — we Francji 60, w Finlandii 64. Razem w stanowisku ws. PEP2040 postawiło sprawę jasno: Polska wybiera między modelem niemieckim, gdzie wiatr i słońce ubezpiecza importowany gaz, a fińskim, gdzie robi to atom. Różnica w emisjach jest niemal dziesięciokrotna.

8 bloków jądrowych, 12 gigawatów — plan energetycznej samodzielności Polski

Do 2030 roku trzeba będzie wymienić urządzenia produkujące prąd o łącznej mocy prawie 20 GW — ponad połowę mocy polskich elektrowni. Razem proponuje oprzeć system na dużych elektrowniach jądrowych i OZE: co najmniej 8 bloków jądrowych o łącznej mocy minimum 12 GW. Rządowy program zakłada mniej i wolniej.