Redakcja

Magazyn energii w każdej gminie: rozproszenie to odporność

Ukraina straciła w wyniku rosyjskich ataków około dwóch trzecich mocy wytwórczych sprzed wojny — scentralizowany system energetyczny okazał się łatwym celem. Polska ma już ponad 114 tysięcy magazynów energii o mocy 2,34 GW, głównie przydomowych. Razem chce wspierać bezemisyjną energetykę rozproszoną, zwłaszcza spółdzielczą i samorządową, bo system złożony z tysięcy małych źródeł i magazynów trudniej wyłączyć jednym uderzeniem.

Za każde likwidowane stanowisko — nowe miejsce pracy w przemyśle

Do 2030 roku będzie trzeba wymienić urządzenia produkujące energię elektryczną o łącznej mocy prawie 20 GW, a w górnictwie węgla kamiennego pracuje dziś około 75 tysięcy osób. Razem chce spiąć wielki program inwestycji energetycznych z gwarancją zatrudnienia: za każde likwidowane stanowisko — nowe miejsce pracy w przemyśle, w tym samym regionie.

Kto zapłaci za atom i sieci? Państwowy fundusz i koniec dogmatu 60 procent

Do 2030 roku Polska będzie musiała wymienić elektrownie o mocy prawie 20 GW, a Razem chce oprzeć system o co najmniej 8 bloków jądrowych o łącznej mocy minimum 12 GW. Takich inwestycji nie udźwignie budżet sklejany z roku na rok. Odpowiedź programowa: jeden państwowy fundusz koordynujący kluczowe inwestycje, zniesienie konstytucyjnego limitu 60% długu i miliardy z ETS kierowane w transformację zamiast rozmywania ich w budżecie.

Ceny prądu i ciepła nie mogą rosnąć szybciej niż najniższa emerytura

Ponad 4,5 miliona osób w Polsce cierpi z powodu ubóstwa energetycznego, a po wygaśnięciu mrożenia cen taryfa na 2026 rok wynosi 495,16 zł/MWh. Razem traktuje przystępną cenowo energię jako prawo i proponuje prostą zasadę: ceny prądu i ciepła dla gospodarstw domowych (dla zużycia nieprzekraczającego przeciętnego) nie rosną szybciej niż emerytura minimalna, a koszty osłon ponoszą spółki paliw kopalnych.

Sieci: najsłabsze ogniwo polskiej energetyki

Można wybudować bloki jądrowe i postawić wiatraki, ale prąd musi jeszcze dopłynąć do gniazdka. Większość elementów sieci dystrybucyjnych niskiego i średniego napięcia w Polsce przekroczyła 25 lat, straty na przesyle i dystrybucji są o ponad 20% wyższe niż średnia UE, a operatorzy w latach 2023–2024 wydali ponad 15 tysięcy odmów przyłączenia nowych źródeł. Razem stawia sprawę jasno: modernizacja sieci to warunek całej transformacji.

Czym system dopina dobę: ESP Młoty i magazyny bateryjne

System energetyczny, jaki proponuje Razem — co najmniej 8 bloków jądrowych o łącznej mocy minimum 12 GW w podstawie plus rozbudowane OZE — potrzebuje jeszcze narzędzi do dopinania doby. Kanon partii wskazuje dwa: dokończenie elektrowni szczytowo-pompowej Młoty i magazyny bateryjne. I uczciwie mówi, czego magazyny na razie nie potrafią.

Fotowoltaika bez mitów: prosument wirtualny i wspólnoty energetyczne

Polska fotowoltaika urosła do 26,6 GW, z czego 13,5 GW należy do 1,63 miliona prosumentów — żaden rządowy dokument nie przewidział takiego tempa. Razem mówi o tej technologii uczciwie: na naszej szerokości geograficznej słońce nie uniesie całego systemu, uniesie za to energetykę obywatelską. Stąd prosument wirtualny, wspólnoty energetyczne i ustawowa gwarancja 5% zysku z lokalnego OZE dla gmin.

Wiatr na lądzie można podwoić — czas go odblokować

Lądowe farmy wiatrowe w Polsce mają 10,7 GW mocy i przyrastają w tempie ledwie ok. 4% rocznie, choć według stanowiska Razem ich moce „mogą zostać nawet podwojone”. Wiatr na lądzie jest dziś najtańszym nowym źródłem energii — zatrzymała go ustawa odległościowa z 2016 r. Razem odblokuje te inwestycje, z poszanowaniem dla społeczności lokalnych i przyrody.

SMR-y bez złudzeń — fundamentem transformacji są duże bloki

Małe reaktory modułowe zrobiły w Polsce karierę, zanim jakikolwiek zaczął działać na Zachodzie. Razem patrzy na SMR-y bez wrogości, ale i bez złudzeń: fundamentem transformacji muszą być duże, sprawdzone bloki jądrowe — co najmniej 8, o łącznej mocy minimum 12 GW — a małe reaktory mogą przydać się później, w drugiej fazie programu.

Prąd czystszy dziesięciokrotnie: model fiński zamiast niemieckiego

W 2020 roku każda kilowatogodzina z polskiej sieci oznaczała 710 gramów CO2 — we Francji 60, w Finlandii 64. Razem w stanowisku ws. PEP2040 postawiło sprawę jasno: Polska wybiera między modelem niemieckim, gdzie wiatr i słońce ubezpiecza importowany gaz, a fińskim, gdzie robi to atom. Różnica w emisjach jest niemal dziesięciokrotna.