Sieci: najsłabsze ogniwo polskiej energetyki

Można wybudować bloki jądrowe i postawić wiatraki, ale prąd musi jeszcze dopłynąć do gniazdka. Większość elementów sieci dystrybucyjnych niskiego i średniego napięcia w Polsce przekroczyła 25 lat, straty na przesyle i dystrybucji są o ponad 20% wyższe niż średnia UE, a operatorzy w latach 2023–2024 wydali ponad 15 tysięcy odmów przyłączenia nowych źródeł. Razem stawia sprawę jasno: modernizacja sieci to warunek całej transformacji.

Słupy i przewody linii przesyłowej wysokiego napięcia biegnące nad zieloną doliną.

Spór o polską energetykę toczy się niemal wyłącznie wokół źródeł: atom czy wiatr, węgiel do kiedy, gaz po co. Między elektrownią a gniazdkiem rozciąga się jednak kilkaset tysięcy kilometrów przewodów, o których debata publiczna prawie milczy — a to właśnie tam transformacja może utknąć najszybciej. Według stanowiska Razem „Kierunki rozwoju polskiej energetyki" większość elementów sieci dystrybucyjnych niskiego i średniego napięcia przekroczyła 25 lat, a do 2030 r. będzie trzeba wymienić urządzenia produkujące energię elektryczną o łącznej mocy prawie 20 GW — ponad połowę mocy naszych elektrowni. Każde nowe źródło, jądrowe czy odnawialne, będzie musiało się wpiąć w system, który już dziś masowo odmawia przyłączeń. Bez modernizacji sieci nie ma ani atomu, ani OZE.

Ile lat mają polskie kable

Krajowy system elektroenergetyczny ma dwa piętra. Górne to sieć przesyłowa — linie najwyższych napięć (400 i 220 kV) zarządzane przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, które przerzucają energię między regionami. Dolne to sieci dystrybucyjne — linie 110 kV, średniego i niskiego napięcia w rękach operatorów dystrybucyjnych, które doprowadzają prąd do zakładów, gmin i domów. Uczciwość wymaga rozróżnienia: samo przesyłowe piętro pracuje relatywnie sprawnie, ze stratami na poziomie 1,59% energii wprowadzonej do sieci (2023). Prawdziwy problem starości siedzi piętro niżej, w dystrybucji — i to o niej mówi kanon Razem, gdy pisze o infrastrukturze pamiętającej inną epokę.

Dane. Według inwentaryzacji Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej (dane z 2017 r.) 42% linii 110 kV, 37% linii średniego napięcia i 31% linii niskiego napięcia miało ponad 40 lat. Straty energii w sieciach dystrybucyjnych wyniosły 3,56% w 2024 r., ponad dwukrotnie więcej niż w sieci przesyłowej PSE (1,59% w 2023 r.). W latach 2023–2024 operatorzy wydali łącznie 15 277 odmów przyłączenia do sieci dla źródeł o mocy przekraczającej 157 GW — w samym 2023 r. było to 7448 odmów na 83,6 GW. Plan rozwoju PSE na lata 2025–2034 przewiduje ponad 64 mld zł inwestycji i 4700 km nowych tras linii 400 kV, a podpisana Karta Efektywnej Transformacji Sieci Dystrybucyjnych129,5 mld zł nakładów operatorów dystrybucyjnych w latach 2023–2030.
Piętro systemuKto zarządzaStraty energiiZaplanowane nakłady
Przesył (400 i 220 kV)PSE1,59% (2023)>64 mld zł do 2034
Dystrybucja (110 kV, SN, nN)operatorzy dystrybucyjni3,56% (2024)129,5 mld zł do 2030

Zsumowane straty na przesyle i dystrybucji są w Polsce — jak wskazuje Razem w „Kierunkach" — o ponad 20% wyższe niż średnia unijna, a szczególnie marnotrawne są zbyt długie ciągi niskiego napięcia na obszarach wiejskich. Każda zmarnowana megawatogodzina to koszt, który ostatecznie ląduje w rachunkach odbiorców.

System, który mówi „nie"

Skąd lawina odmów przyłączeń, skoro inwestorzy ustawiają się w kolejce z gotowymi projektami? Polska sieć została zaprojektowana dekady temu pod zupełnie inną energetykę: kilkadziesiąt wielkich elektrowni węglowych, głównie na południu kraju, pchających prąd w jedną stronę — od bloku do odbiorcy. Odnawialne źródła powstają tam, gdzie wieje i świeci, czyli często na północy i na terenach wiejskich, na końcach najsłabszych odgałęzień. Sieć musi nauczyć się pracy w obie strony, z tysiącami rozproszonych wytwórców zamiast kilkudziesięciu punktów wtłaczania mocy. Tam, gdzie transformatory i linie tej pracy nie wytrzymują, operator odmawia — i potencjał czystej energii zostaje na papierze.

Ten sam problem widać od strony rynku. Jakub Wiech, redaktor naczelny portalu Energetyka24 w latach 2023–2026, diagnozował ten paradoks krótko: „Ceny energii rosną. Polskie Sieci Elektroenergetyczne ustanawiają okresy zagrożenia na polskim rynku energii, a przecież OZE rośnie z roku na rok." Sama rosnąca moc zainstalowana nie wystarczy, jeśli system nie potrafi jej przyjąć, przesłać i zbilansować.

Plany naprawcze na papierze istnieją i są liczone w setkach miliardów: wspomniane 64 mld zł u operatora przesyłowego i blisko 130 mld zł u dystrybutorów. Pytanie brzmi, czy zostaną zrealizowane w tempie, którego wymaga wymiana prawie 20 GW mocy wytwórczych do 2030 r., i czy ktokolwiek spina je w jedną strategię z budową nowych źródeł. Dotychczasowe doświadczenie uczy ostrożności — obecny stan sieci to, jak ujmuje stanowisko Razem, efekt „wieloletnich zaniedbań kolejnych rządów".

Co proponuje Razem

Większość z elementów sieci dystrybucyjnych niskiego i średniego napięcia przekroczyło 25 lat, stąd w celu zapewnienia coraz wyższych wskaźników niezawodności pracy sieci oraz bezpieczeństwa dostaw wymagana jest jej modernizacja i rozbudowa. Opóźnienie w przystosowaniu sieci energetycznych do obsługi odnawialnych źródeł energii skutkuje dziś stratą nawet połowy wytwarzanej przez nie mocy.— Stanowisko Partii Razem „Kierunki rozwoju polskiej energetyki” (2023), partiarazem.pl
  • Modernizacja obu pięter systemu — w Deklaracji programowej 2025 zapowiedź „Zmodernizujemy sieć przesyłową i dystrybucyjną" stoi w tym samym punkcie co budowa bloków jądrowych i rozwój OZE: sieć jest częścią planu, a nie dodatkiem do niego.
  • Inteligentna sieć przy okazji wymiany — modernizacja, zwłaszcza dystrybucji, ma być zarazem wdrożeniem technologii smart grid, żeby sieć umiała zarządzać rozproszonymi źródłami zamiast je odrzucać.
  • Polskie kompetencje przemysłowe — warunki dla rodzimego przemysłu i ośrodków akademickich do opracowywania i wdrażania rozwiązań z zakresu inteligentnych sieci i magazynowania energii.
  • Integracja z Ukrainą — przebudowa połączenia Zamość–Dobrotwór na połączenie w sieci oczkowej i modernizacja linii Widełki–Chmielnicka, dla wzmocnienia obu krajów w ramach wspólnego obszaru synchronicznego.

Sieć jest warunkiem brzegowym dla wszystkiego, co planujemy po stronie wytwarzania. Program budowy co najmniej ośmiu bloków jądrowych o mocy minimum 12 GW wymaga linii zdolnych wyprowadzić tę moc z nowych lokalizacji — piszemy o nim tutaj: 8 bloków jądrowych, 12 gigawatów. Rozbudowa OZE z kolei potrzebuje nie tylko przewodów, ale i buforów, które wygładzą dobowe wahania produkcji — od elektrowni szczytowo-pompowych po baterie: czym system dopina dobę.

Jest wreszcie wymiar najbliższy codzienności: opłaty dystrybucyjne i koszt strat sieciowych to spora część każdego rachunku za prąd, więc marnotrawstwo energii w wysłużonych liniach płacimy wszyscy, co miesiąc. Dlaczego tania energia jest obowiązkiem państwa, a nie łaską rynku, wyjaśniamy osobno: rachunek za prąd a obowiązki państwa. Ten sam rachunek płaci przemysł — bez sprawnych sieci nie ma taniej energii dla przemysłu, a od niej zależy konkurencyjność całej gospodarki. Całość programu energetycznego Razem: partiarazem.pl/program.

Źródła i dalsza lektura