8 bloków jądrowych, 12 gigawatów — plan energetycznej samodzielności Polski

Do 2030 roku trzeba będzie wymienić urządzenia produkujące prąd o łącznej mocy prawie 20 GW — ponad połowę mocy polskich elektrowni. Razem proponuje oprzeć system na dużych elektrowniach jądrowych i OZE: co najmniej 8 bloków jądrowych o łącznej mocy minimum 12 GW. Rządowy program zakłada mniej i wolniej.

Elektrownia jądrowa Watts Bar z chłodniami kominowymi i kopułami reaktorów na tle błękitnego nieba.

Polska energetyka dojeżdża na oparach. Jak wylicza Razem w stanowisku „Kierunki rozwoju polskiej energetyki" (2023), do 2030 roku będzie trzeba wymienić urządzenia produkujące energię elektryczną o łącznej mocy prawie 20 GW — ponad połowę ogólnej mocy naszych elektrowni. Wysłużonych bloków węglowych nie da się remontować w nieskończoność, a zapotrzebowanie na prąd będzie rosło, bo elektryfikuje się transport, ogrzewanie i przemysł. Odpowiedź Razem jest zapisana w deklaracji programowej z 2025 roku wprost: co najmniej 8 bloków jądrowych, o łącznej mocy minimum 12 GW, obok szerokiej rozbudowy odnawialnych źródeł energii. Adrian Zandberg streszczał to w kampanii prezydenckiej jedną frazą — 8 bloków atomowych, czyli energetyczna samodzielność.

Prawie 20 gigawatów do wymiany

Skala tej wymiany bywa niedoceniana. Przez dwie dekady kolejne rządy zapowiadały polski atom i kończyło się na prezentacjach; w tym czasie sąsiedzi budowali, a nasze bloki węglowe się starzały. Energetyka jądrowa jest przy tym technologią dojrzałą, nie eksperymentem — na świecie pracuje dziś kilkaset reaktorów, a kolejne powstają od Finlandii po Zjednoczone Emiraty.

Dane. Według stanowiska Razem „Kierunki rozwoju polskiej energetyki" (2023) do 2030 r. wymiany będzie wymagać prawie 20 GW mocy wytwórczych — ponad połowa mocy polskich elektrowni. Rządowy Program polskiej energetyki jądrowej przewiduje budowę dwóch elektrowni o łącznej mocy 6–9 GWe, a po aktualizacji z 2025 r. pierwszy blok ma ruszyć dopiero w 2036 r.; koszt samej pierwszej elektrowni (do 3750 MWe) szacowano na ok. 150 mld zł. Dla porównania: na świecie działa 417 reaktorów energetycznych o łącznej mocy ok. 379,7 GW (IAEA PRIS). Poparcie dla budowy elektrowni jądrowych w Polsce wyniosło 86% w listopadzie 2022 r. i 91,9% na przełomie listopada i grudnia 2025 r. (badania na zlecenie resortów klimatu i energii).

O spóźnieniu mówią zresztą zgodnie i lewica, i branżowi eksperci. „Decyzja w sprawie elektrowni jądrowej jest mocno spóźniona. My już powinniśmy mieć w Polsce takie jednostki" — oceniał w 2022 roku Jakub Wiech, ekspert ds. energetyki, dodając, że „najlepszy moment na budowę elektrowni jądrowej w Polsce był 50 lat temu". W innym miejscu przypominał rzecz, o której debata publiczna często zapomina: „Energia atomowa jest najbezpieczniejszą z form wytwarzania energii elektrycznej, jaką znamy".

Postulat Razem a rządowy program: więcej i szybciej

Uczciwie trzeba powiedzieć, że państwo polskie program jądrowy wreszcie ma. Różnica polega na skali i tempie. Razem już w stanowisku w sprawie PEP2040 (2023) oceniało rządowy program jako „niedostatecznie ambitny w budowie energetyki jądrowej" i wskazywało, że uruchomienie pierwszego reaktora w Polsce jest możliwe w roku 2035 — a do 2040 i 2050 musi powstać kilkanaście gigawatów mocy jądrowych.

Rządowy PPEJPostulat Razem
Skala2 elektrownie, łącznie 6–9 GWeco najmniej 8 bloków, minimum 12 GW
Pierwszy blok2036 (po aktualizacji z 2025 r.)możliwy w 2035 r.
Rola atomupierwszy krok programu jądrowegopodstawa systemu, obok rozbudowanych OZE

Za dużymi blokami przemawia także ekonomia systemu. Źródła zależne od pogody generują koszty, których nie widać w cenie samego panelu czy turbiny: rezerwowanie mocy, rozbudowę sieci, bilansowanie. Według analiz OECD NEA przywoływanych przez World Nuclear Association koszty systemowe źródeł pogodozależnych sięgają 8–50 USD/MWh, wobec 1–3 USD/MWh dla energetyki jądrowej. Z tego właśnie powodu Razem łączy atom z OZE, zamiast wybierać między nimi — sterowalna podstawa jądrowa pozwala bezpiecznie rozbudowywać tanie źródła odnawialne, bez rezerwowania ich elektrowniami gazowymi na importowane paliwo. Jak wygląda ta różnica w praktyce dwóch sąsiadów Polski, opisujemy w tekście o fińskim modelu OZE plus atom.

Na spotkaniu z wyborcami w Gdyni w lutym 2025 roku Zandberg ustawiał ten plan w dłuższej perspektywie — obok mieszkań i przemysłów odpornościowych:

Po pierwsze, 8 bloków jądrowych, żeby utrzymać energetyczną samodzielność. Po drugie, prawdziwy program mieszkaniowy – budowa 300 tysięcy mieszkań społecznych. Po trzecie, inwestycje w przemysły, od których zależy nasza odporność – takie jak fabryki leków. Rynek nie załatwi tego za państwo. Chaotyczne działania kolejnych rządów, które najbardziej interesuje szarpanina z poprzednikami, kończą się tak, że przez 20 lat PO-PiSu nie zbudowaliśmy ani jednej elektrowni jądrowej. To musi się zmienić!— Adrian Zandberg, spotkanie z wyborcami w Gdyni, luty 2025, Adrian Zandberg, ogłoszenie Planu 15-letniego (za: Super Express, 9.02.2025)

Mandat społeczny dla takiego planu istnieje i rośnie. Gdy Razem podawało w filarze programowym „Klimat i środowisko" poparcie dla budowy elektrowni na poziomie 62,5%, wynik ten uchodził za wysoki. W listopadzie 2022 roku badanie na zlecenie resortu klimatu pokazało już 86%, a na przełomie listopada i grudnia 2025 roku — 91,9%. Mało który wielki projekt publiczny w Polsce może liczyć na taką zgodę ponad podziałami. Razem zastrzega przy tym w „Kierunkach", że wybór lokalizacji kolejnych elektrowni ma zależeć od wyniku konsultacji z mieszkankami i mieszkańcami okolic, w których miałyby powstać.

Co proponuje Razem

Oprzemy polski system energetyczny o duże elektrownie jądrowe oraz odnawialne źródła energii. Zbudujemy co najmniej 8 bloków jądrowych, o łącznej mocy minimum 12 GW. Zmodernizujemy sieć przesyłową i dystrybucyjną.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Polska z atomu, krzemu i stali”, partiarazem.pl
  • Co najmniej 8 bloków jądrowych o łącznej mocy minimum 12 GW — jądrowa podstawa systemu, obok szerokiej rozbudowy OZE.
  • Modernizacja sieci przesyłowej i dystrybucyjnej — bez niej ani atom, ani odnawialne źródła nie dostarczą prądu tam, gdzie jest potrzebny.
  • Program budowy kompetencji w dziedzinach strategicznych, z energetyką jądrową na czele — kadry, uczelnie, polski przemysł jako dostawca.
  • Jeden państwowy fundusz koordynujący kluczowe inwestycje i zniesienie zapisanego w Konstytucji uznaniowego limitu 60% długu publicznego, który ogranicza możliwości rozwojowe państwa.
  • Lokalizacje uzgadniane z mieszkańcami — konsultacje ze społecznościami, w których elektrownie miałyby stanąć.

Dwa elementy tej układanki opisujemy osobno, bo każdy z nich to samodzielny problem inwestycyjny. Stan polskich sieci — w których większość elementów dystrybucyjnych niskiego i średniego napięcia przekroczyła 25 lat — rozkładamy w tekście o sieciach jako najsłabszym ogniwie polskiej energetyki. Pytanie, skąd wziąć kapitał na dekadę wielkich budów i dlaczego dogmat 60% długu temu przeszkadza, omawiamy przy okazji państwowego funduszu inwestycji energetycznych. Taki program to zarazem impuls rozwojowy dla całej gospodarki: wielkie inwestycje publiczne tworzą dobrze płatne miejsca pracy i zamówienia dla krajowego przemysłu, a związek między inwestycjami, płacami i wzrostem opisujemy szerzej w siostrzanym serwisie o gospodarce.

Samodzielność energetyczna nie oznacza przy tym autarkii. Razem pisze w stanowiskach o rozbudowie połączeń transgranicznych i o tym, by Polska docelowo stała się stabilnym eksporterem energii. Chodzi o coś prostszego: żeby o cenie prądu w polskim gniazdku i o bezpieczeństwie dostaw nie decydował ani rynek gazu, ani humor sąsiadów. Prawie 20 GW do wymiany w ciągu kilku lat to problem, którego nie rozwiąże żaden pojedynczy przetarg. Rozwiąże go plan — i konsekwencja w jego realizacji.

Źródła i dalsza lektura